Jestem…

  Jestem…. Sama pośród tego zgiełku życia. Ponownie naga stoję i przestaję czuć. Teraz trzęsą mną emocje, ból gdzieś razem ze łzą spłynął po poliku. Tak, ból wewnętrzny, niemy krzyk…. Ten najgłośniejszy i najbardziej głuchy. Zabijam go raz po raz. Kolejny, by nie czuć go. Zagłuszyć i poczuć coś innego, coś co można nazwać, dotknąć i zapanować. Zabawne, że nadal potrafi po kilku chwilach przywrócić względną normalność i spokój. Przynajmniej prowizoryczny. Stoję pośród żyć, innych żyć… Chcę zagiąć kolejną kartkę, zamknąć oczy i nie widzieć już nic. Najbliżsi których tak rozpaczliwie poszukujemy zadają największy zawód, ból. Poco komuś ktoś inny? … Czytaj dalej Jestem…