Językowo poprawni

Ostatnim czasem widuję przemykający artykuł o pisaniu maili…. cechą charakterystyczną tego ‚poematu’ jest słowo „Witam”.
Ktoś żali się, że Polacy nie potrafią pisać maili (ot to nowość). Jednym z podstawowych błędów to zaczynanie maili od słowa w/w wymienionego. Gdybym chciała być złośliwa to w jego artykule widnio wiele błędów.
Pierwsze co mi się nasuwa to jak parę lat temu, gdy jeszcze trolle nie były trollami. Toczył się spór, a raczej wytykanie, że nie pisze się ‚witaj’ tylko ‚witam’. Logiczne w miarę, bo słowo pierwsze każe komuś się przywitać, a drugie mówi, że ten ktoś się wita kogoś.
Teraz słowo Witam jest złe. Pewnie chodzi o to, że w naszym kraju zwykło używać się zwrotów per Pan/Pani. Czyli nie można przywitać się z kimś jak z kumplem czy znajomym. Kwestia kultury i zwyczajów. Oczywiście u nas żyją tylko poważni biznesmeni. Jak na ironię ci najbardziej majętni mają w sobie najwięcej luzu.
Fakt faktem, lepiej prezentują się maile zaczynające od Dzień dobry, szczególnie jeżeli ktoś wkracza na obcy grunt. Ale nie mi to oceniać.
Cała ta sytuacje jest o tyle zabawna, że po raz kolejny ukazuje problem polaków. Polak polakowi… o ile razy to słyszymy. W każdym takim powiedzeniu jest ziarno prawdy.
Wytykamy, wyśmiewamy i polakujemy. Zazdrościmy, szydzimy, czemu on, a nie ja?
A teraz…
Inny kraj, inny kontynent, inni ludzie: nie używają zwrotu per Pan/Pani. A nawet nie używają nazwisk. Mówią do obcych ludzi po imieniu. No tak! My ludzie mamy imiona. Coś więcej niż kobieta czy mężczyzna. Stajemy się jednostkami.
Ci sami ludzie nie skupiają się na przyziemnych problemach jak poprawność językowa itd. Ważniejsza jest komunikacja i treść jaką ktoś chce przekazać. Nie wytykają drugiemu człowiekowi błędów, a nawet nie dają szansy wyczuć że ktoś takowy zrobił.  Bo nie to jest najważniejsze.
Język polski uważany jest za jeden z najtrudniejszych. Skomplikowane końcówki, odmiany i wiele innych zaułków. Zmienia się on, staje się coraz bardziej międzynarodowy. Używamy coraz więcej obcych słów. I dobrze! Po to jest język, żeby się nim bawić, komunikować i wyrażać emocje – myśli. Mój etap nauki języka minął. Wiem, z czym miałam problemy i z czym wciąż mam. Miałam wielu ciekawych nauczycieli, ale najlepszymi byli zwykli ludzie.
Teraz gdy ktoś zwraca mi uwagę na błąd. Zastanawiam się czy naprawdę tylko tyle zrozumiał z mojej wypowiedzi.

woman with open mouth spreading tongue colored in social network as concept

Nie lubię zwrotów ‚bo tak’. Wole rozmawiać z ludźmi, którzy posiadają własne zdanie i potrafią użyć odpowiednich argumentów. Sama poprawna pisownia czy znakomita znajomość języka jest niczym bez treści w tym zawartej.

Podobnie bywa z wymową. Czy to obcych języków czy rodowitych. Wydaje mi się, że żyjemy w czasach kiedy posiadanie własnego akcentu jest bardziej wartościowe niż prawidłowe zawijanie języka na zdaniach. Byle dać się zrozumieć i cokolwiek przekazywać.
Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Językowo poprawni

  1. Oduczyłem się poprawności składania zdań. Tutaj , gdzie mieszkam to nie zdaje egzaminu, po prostu .. tubylcy nie rozumieją mnie. Chcąc przekazać treść równolegle ze słowami stosuję mowę ciała. To działa o wiele lepiej, bo pewne gesty mają znaczenie międzynarodowe. Chodzi właśnie o KOMUNIKACJĘ bardziej niż o poprawność językową. Ale również o mentalność. To co mnie wydaje się zabawne dla Anglika niekoniecznie takim musi być i odwrotnie. Próba zrozumienia adwersarza za pomocą logiki wynikającej ze znaczenia samych słów to karkołomne zajęcie jeśli nie zrozumie się otoczenia i kontekstu społecznego w którym adwersarz wyrósł. On sam tego prawdopodobnie nie rozumie, bo … dla niego zawsze tak było.
    Nawet mój zachwyt nad jakimś aspektem tubylczej kultury jest dla nich co najmniej dziwny. Stonehenge .. no tak, przecież te kamienie zawsze tam tkwiły , są ichnie , jak uważają. I mało komu przyjdzie do głowy , że jednostka którą używali budowniczownie megalitycznych henge-ów ( nazwano ją jardem megalitycznym ) zawiera się bezpośrednio w funcie i pincie. Dla kogoś , kto dystans pokonywał tylko w kilometrach mila wydaje się abstrakcją ale tylko do momentu w którym przestajesz przeliczać przebyte mile na kilometry. Przestajesz przeliczać wówczas , gdy przejdziesz się 2 mile do miasta i z powrotem. Zaczynasz czuć w nogach ten dystans , zaczynasz doceniać wagę funta gdy wypijesz pinta lokalnego , złocistego napoju .. i przestaje być to abstrakcją gdy wiesz, że miara ta to dokładnie objętość jaką zawiera sześcian o boku 1/10tej jarda megalitycznego. Tego samego jarda którym zaplanowano wybudowanie Stonehenge ponad 5 tys. lat temu.
    Podobnie jest z językiem – musi on być osadzony w kontekście .. jakimś kontekście kulturowym. I zazwyczaj jest . Gorzej, kiedy naród traci poczucie kontekstu, przynależności genetycznej , swoich naturalnych związków z Ziemią i Kosmosem na rzecz sztucznej waluty , albo sztucznego wzorca miary jakim jest jeden metr – który z niczego nie wynika. Po prostu tak przyjęto w cywilizacji łacińskiej .. która naszą nie była nigdy.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s