Dyscyplino mego życia….

Dyscyplina, w dzisiejszych czasach co raz rzadziej kojarzona jak kiedyś z chłostą i innymi karami cielesnymi. Wojskowa dyscyplina, rygor.

Można powiedzieć, że dyscyplina rozróżnia się na dobrą i złą. Tę drastyczną i tę ‚humanitarną’ – w obu najważniejszy jest efekt. Skoro ktoś bez kar cielesnych umie osiągnąć zakładaną dyscyplinę to nie trzeba jej stosować. Dlatego tak popularna stała się samodyscyplina – uporządkowane wartości, czyny – nasze postępowanie.

Tzw. dobra dyscyplina, czy zawsze dobra?

Kiedy najbardziej surowym i wymagającym dla siebie stajemy się my sami.

Właśnie, ze skrajności w skrajność. Rozleniwienie, i nie zadowolenie z tego czego się nie zrobiło lub nie umie się osiągnąć. A zabranianie sobie czegoś w imię dyscypliny – to już katowanie.

Po to żyjemy, żeby czasem coś mieć z życia.

Istotne jest wypośrodkowanie – równowaga, pomiędzy tym co mamy do zrobienia, a tym co dajemy – otrzymujemy od życia. Trudną cecha, umiejętność przyjmowania tego co daje nam życie. Polacy mają z tym równie duży problem co przyjmowanie komplementów.

Sposób na równowagę?

Zrób sobie listę, podzieloną na pół. Z jednej strony wypisz co chcesz dla siebie zrobić (ogranicz się do max 10, min 3 pozycji) z drugiej strony tyle samo wypisz z czego będziesz czerpać satysfakcję. Może to być, np. relaks w kąpieli po wysprzątaniu łazienki. Ewentualnie czytanie książki po porannych ćwiczeniach. Takie coś za coś. Budowanie poczucia, że im szybciej zrobię założoną czynność A to szybciej otrzymam czynność B. Najlepsza jest świadomość posiadania obu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s