Rzadka cnota

Człowiek jako postać cnotliwa, czyli dobra, bez skazy. Do najczęściej spotykanych cnót należą:

  • miłość,
  • wiara,
  • nadzieja,
  • sprawiedliwość,
  • męstwo,
  • umiar,
  • roztropność,
  • humanitarność,
  • dyscyplina,
  • odpowiedzialność,
  • uczciwość,
  • szczerość.

Co ma na celu posiadanie tych cnót?

Przede wszystkim uczucie wewnętrznej przyjemności. Uzyskujemy stan umysłu i woli regulowany przez czyny. Umiejętne moralne posługiwanie się rozumem, wolą i odczuciami w zgodzie z etyką.Pink roses

Miłość daje ogromną siłę. Każdy woli iść za ludźmi idącymi za miłością niż tych idącymi za strachem.

Nadzieję w obecnych czasach postrzegam bardziej jako dobrą myśl, bycie optymistą. To daje dużo energii do działania. Dobra myśl będzie tą iskierką, która chroni nas przed uczuciem beznadziejności. Ponieważ wtedy człowiekowi spada efektywność i poczucie własnych wartości.

Umiar – wszystko w umiarze jest dla ludzi. Myślę, że umiar będzie efektem roztropnego myślenia oraz odpowiedzialnego kierowana dobrem swoim i innych ludzi.

Szczerość moja ulubiona cnota, która zainspirowała mnie do tego wpisu. Ponieważ jest to niezwykle rzadka cecha ludzi.

Prawda istnieje. Wymyśla się kłamstwo” – Georges Braque

Niejednokrotnie rosło we mnie odczucie iż ludzie bojący się mówienia prawdy, chcą jedynie stworzyć świat, w którym byliby ludźmi cnotliwymi. Że ci ludzie nie posiadają lub boją się posiadać te cechy. Może zazdrość, zawiść, strach albo brak nadziei czy wiary w siebie.

Oczywiście jak każda cnota szczerość ma swoje granice, którymi może być nie wyjawianie sekretów kogoś innego. Szczególnie tych sekretów, które mogą zranić lub skrzywdzić.

Prawda jest jak ogień, można się przy niej ogrzać, ale można się dzięki niej sparzyć.”– Aleksander Fredro

Bezwzględną szczerość powinniśmy posiadać wobec siebie.

Świadome i umiejętne korzystanie ze szczerości w stosunku do innych ludzi, do osiągnięcia spokoju i ciepła w duchu.

Dlatego też pogrubiłam dane cechy: miłość, roztropność, szczerość, umiar, odpowiedzialność – te cechy dają wszystko co jest potrzebne do bycia szczerym wobec świata.

Dusza jest okrętem, rozsądek sterem, a prawda portem”. – powiedzenie tureckie

Czy prawda będzie zawsze raniła ludzi, którzy nie chcą jej do siebie dopuścić? Nikt w pełni świadom i szczęśliwy nie będzie chciał ranić drugiej osoby. Można pomóc tej osobie pokonać jej słabości.

Dramatized image of sensual girl symbolizing autumn.

Wszystko zależy od naszej postawy jako jednostki. Powszechna postawą będzie roszczeniowa, czyli jeżeli ktoś dostanie drogie i bardzo dobre wino, będzie narzekać że jest stare. Złe postawy są spowodowane zazwyczaj wahaniami jakie panują w naszej świadomości.

Zaczynając od początku: od narodzin nasza postawa jest kształtowana. Przetwarzamy wiele informacji jakie otrzymujemy z otoczenia, od rodziny, kolegów, nauczycieli, autorytetów; na podstawie tych danych decydujemy kim jesteśmy i co chcemy od życia. Tworzymy naszą strefę komfortu, która często staje się naszym ograniczeniem. Jeżeli nauczyliśmy się, że nie spotyka nas w życiu nic dobrego, to automatycznie odrzucamy myśl i możliwość, że coś bardzo dobrego albo szczęśliwego mogłoby się wydarzyć w naszym życiu. W ten sposób dążymy do postawy np. roszczeniowej.

Życie jest sumą naszych wyborów

Człowiek osiągnął sukces, jeżeli wstaje rano i kładzie się spać w nocy, a pomiędzy tym robi to, co chce robić.” – Bob Dylan

Jak zarażać szczerością? Jak pielęgnować w sobie piękne cechy? Jak kontrolować postawę?

Advertisements

6 uwag do wpisu “Rzadka cnota

  1. cytat : ” Co ma na celu posiadanie tych cnót?

    Przede wszystkim uczucie wewnętrznej przyjemności ”

    Zamiast uczucia wewnętrznej przyjemności, bardziej pasuje mi stwierdzenie : harmonicznej spójności.
    Co więcej , człowiek uczciwy raczej będzie zdziwiony i trochę zażenowany jeśli głośno wyrazimy taką o nim opinię. On po prostu zawsze taki był, nie potrafi inaczej, więc nigdy nie miał potrzeby posiadania takiej cechy, lub dążenia do niej. A już z pewnością nie dla swojej przyjemności. Uczciwość zresztą nie zawsze jest źródłem przyjemności, a bywa, że można sobie napytać przez nią kłopotów 😉

    Dlatego też bardziej pasuje mi tu poczucie wewnętrznej, harmonicznej spójności. W sensie .. braku wewnętrznego dyskomfortu.

    Jeśli mam poczucie dyskomfortu , jakieś przeczucie, że być może nie byłem szczery czy uczciwy , to dobrze, że pojawia się chociaż to dążenie do posiadania tej cnoty. Częściej jednak pojawia się wyparcie. Dlatego, że uczucie wewnętrznej przyjemności – powiązane z wizerunkiem siebie we własnym mniemaniu – gdy staje się celem samym sobie, jest pierwszym stopniem do nieszczerości. Szczerość wobec siebie nie zawsze jest przyjemna. Zaspokajanie przede wszystkim wewnętrznej przyjemności wzmacnia w nas przekonanie że jesteśmy uczciwi, dobrzy , kochający i szczerzy. Kiedy ktoś próbuje nam powiedzieć, że wcale tacy nie jesteśmy ,że skrzywdziliśmy kogoś to w pierwszym odruchu bronimy własnego wizerunku , bronimy poczucia komfortu wewnętrznego , wypierając, atakując adwersarza , albo jego samego obwiniając o cechy, które nam usiłuje wytknąć. Ego ma tu nieprzebrany arsenał chwytów.
    Skąd się to bierze ?
    Z poczucia tożsamości, z egocentryzmu. Nie dlatego nawet, żeby miały to być jakieś złe cechy. Uczciwie przyglądając się swoim relacjom z otoczeniem , z ludźmi , z Naturą, odkryć możemy to , jak bardzo siebie stawiamy na pierwszym miejscu. To ja widzę , ja obserwuję, ja poddaję ocenie rzeczywistość względem pryzmatów , którymi są przekonania w mojej głowie. Zamiast obserwacji pojawia się osąd tylko dlatego, że w centrum wszystkiego , co się dookoła wydarza znajduje się JA-obserwator. Zaś to obserwujące ja nie jest obiektywne.

    Uczciwość każe mi się przyznać do błędu, uznać , że zbłądziłem , pomyliłem się , zrobiłem źle , a kiedy to się dzieje, to wcale nie jest przyjemne. Okazuje się , że wcale nie jestem doskonały w pewnym względzie, że jestem omylny. Twierdza JA doznała uszczerbku na swojej wspaniałości. A może nigdy nie była wspaniała ? I popadamy w drugą skrajność – samoobwiniania się.

    Tymczasem obserwacja bez egocentryzmu może nam bardzo pomóc. Jeśli kogoś zraniłem i widzę to uczciwie przyznając , to wiem , poznaję właśnie uczucie, jakiego nigdy już bym nie chciał doświadczyć , zatem dosłownie, unikam czynienia drugiemu , co mi nie jest miłe. Co więcej , to poczucie dyskomfortu , gdy się pojawia, jest dobrym sygnałem by wyorbitować się na chwilę ze swojego egocentryzmu, bo być może właśnie znowu coś uczyniłem, albo o mało co nie uczyniłem , nie fair.
    Chcę przez to powiedzieć, że to nie przyjemność, ale właśnie dyskomfort, obserwowany jako SYGNAŁ, a nie jako coś co dzieje się MI , za karę przykładowo , jest naszym najlepszym nauczycielem, a zarazem świetnym narzędziem samodoskonalenia.

    Wielokrotnie doświadczałem i wciąż doświadczam tego niemiłego uczucia, gdy ktoś lub coś wytrąci mnie z mojej strefy komfortu. Pomyliłem się , tak to moja wina – to zdanie przychodzi mi coraz łatwiej by powiedzieć w oczy szefowi czy koledze z pracy nawet, jeśli będzie to dla nich źródłem własnej satysfakcji. Dla mnie ma znaczenie to, że zauważyłem błąd , a co więcej, że go sobie wybaczyłem, ale jednocześnie uznając , rozpoznając , staram się ów błąd wyeliminować na przyszłość. Wybaczając sobie ów błąd ( czy wadę na przykład ) łatwiej mi zaakceptować , czy wybaczyć , wady drugiego człowieka. Przestają mnie uwierać u innych , bo ja też jestem omylny, bo wiem, że też mogę być źródłem cierpienia dla kogoś.

    Co do pierwszej cnoty , to nawet tego nie rozpoczynam, bo bym popełnił dwa elaboraty w jednym hahaha .

    Pozdrawiam serdecznie.
    🙂

    Lubię to

  2. Wychodzenie ze swojej strefy komfortu to pierwszy krok do podejmowania działań mogący poprawić nasze relacje w życiu. Człowiek ma swoje sukcesy i porażki. Każdy człowiek je ma i powinniśmy to zaakceptować. Jak już pisałam Tobie wcześniej, wyznaję teorię żeby nie robić komuś tego co mogłabym żałować lub sama bym nie chciała doświadczyć. Ale nie zawsze się tak da. Ile razy człowiekowi wydaje się, że dobrze robi, ale potem okazuje się że zrobił komuś krzywdę (np. nadopiekuńcza matka)

    Lubię to

  3. ” Jak już pisałam Tobie wcześniej, wyznaję teorię żeby nie robić komuś tego co mogłabym żałować lub sama bym nie chciała doświadczyć. ”
    Ja również staram się tej zasady trzymać, mimo, że nie zawsze wiem , czy rzeczywiście nie robię komuś krzywdy – jak w tym przykładzie z nadopiekuńczą matką.
    Kiedy starałem się wejść w rolę ojca, to ktoś zauważył, że przyjmuję postawę autorytarną , kogoś, kto bierze odpowiedzialność za dziecko do tego stopnia, że z góry wręcz narzuca samym tonem w jakim zwraca się do dziecka, sposób myślenia. Parę razy nawet sam się na tym przyłapałem. Do dziś mi się to zdarza. A przecież taki nie jestem w obcowaniu z innymi ludźmi , tylko do syna. O ile matki popełniają krzywdę pt nadopiekuńczość, o tyle ojcowie starają się przybrać rolę przewodnika ,który się nie myli i tym samym kieruje dziecko w dobrą – wg. niego – stronę. Często po prostu powielamy schemat wychowania nas samych przez rodziców, lub też staramy się postępować zupełnie odwrotnie niż nasi rodzice . W obu przypadkach jest to błąd ,bo ciągle bazujemy na sobie i swoim życiu, a dziecko nie powinno być przecież kalką nas samych. Nie chcę, aby dzieciak popełniał potem moje błędy, on ma popełniać swoje . I samodzielnie się z nich podźwigać.
    Jakkolwiek zasada wzajemności o której napisałaś , jest generalnie OK, to nie powinna ona wkraczać w życie drugiej osoby , na przykład dziecka. To ja nie robię innemu tego, czego sam bym nie chciał doświadczyć, ale z kolei moje doświadczenia nie są doświadczeniami potomka. On tę zasadę ma odkryć na własny użytek, a to nieodłącznie się wiąże z popełnianiem własnych błędów, gdyż nieprzyjemne uczucie zawodu nie pojawi się na czyimś przykładzie, tylko po tym , co się samemu uczyniło drugiemu.
    Wszystko co można tu uczynić to pokazywać swoją postawą, wobec swoich czynów – i tylko w ten sposób – skuteczność zasady o której mowa. A to oznacza , że przyznajemy się do błędów.

    Zapytałaś : Jak zarażać szczerością? Jak pielęgnować w sobie piękne cechy? Jak kontrolować postawę?
    Myślę, że jak zwykle należy zacząć od siebie. Szczerość i dystans wobec siebie przełoży się na zarażanie nim innych, gdyż drugi nie będzie czuł , że się jemu coś narzuca. Jeśli widzę u kogoś szczerość wobec niego samego, co podziwiam, to automatycznie zaczynam się zastanawiać nad sobą, nad tym, czy sam jestem szczery wobec innych i siebie. Nie muszę przyznawać się , że nie byłem szczery, tylko po prostu naprawiam to. Piękne cechy pielęgnować można poprzez jak najczęstsze przebywanie wśród ludzi, którzy są szczerzy i prostolinijni , a przy tym są dobrymi obserwatorami. Kiedy nasze cechy będzie widać to taka osoba nam o tym powie. Inaczej chyba się nie da

    Uważam , że pielęgnacja dobrych cech to trochę tak, jak z sadzeniem rzadkich i cennych roślin w ogrodzie. Chodzimy koło roślinki, podlewamy ją, pielimy chwasty .. staramy się bardzo .. ale czy nie dzieje się to zbyt wielkim kosztem ? Czy nie uczyniliśmy sobie ikony , złotego cielca, do którego staramy się modlić ? Ile wyrwaliśmy przy tym innych roślin , ile wypaliliśmy w ziemi flory bakteryjnej sztucznymi nawozami, ile zużyliśmy wody , na której brak cierpią ludzie w pewnych rejonach naszej Planety. Nic nas to nie obchodzi, ponieważ najważniejsza jest nasza piękna „roślinka” , nasz cały ogród – przynajmniej do płota. Poza płotem świat nas nie interesuje.

    Mnie zaś zawsze fascynowała harmonia , która panuje wśród dzikich roślin. W jakiś sposób osiągają one równowagę i konsensus . Liście wielkich drzew nie przesłaniają całkowicie światła , w ich cieniu mogą się rozwijać inne gatunki, a w ściółce grzyby , bez których nie byłoby mikroflory z której to czerpią soki owe wielkie drzewa. Wszystko ze sobą współpracuje. Chcę przez to powiedzieć, że piękne cechy według mnie to te wielkie , dziko rosnące drzewa , to wynik wielu lat doświadczeń i współpracy wielu wewnętrznych czynników, również zgniłych i spróchniałych , bez których nie byłoby mikroflory i nie byłoby lasu. A najlepsze jest to, że piękne cechy wyrastają same w zdrowym otoczeniu. Moim zadaniem jest nie przeszkadzać im wzrastać i dbać o różnorodność tego otoczenia.

    Kontrola postawy jako samokontrola czy też ciągłe ulepszanie siebie też przypomina mi trochę pielęgnacje pięknych cech. Jeśli bowiem wkręcimy sobie do głowy jakiś pogląd na temat siebie , czy też będziemy się starali kontrolować swoje zachowanie, to z zewnątrz będziemy postrzegani jako osoba nieszczera , bo próbująca coś ukryć. Kontrola postawy poprzez narzucanie sobie oczekiwań społecznych ogółu ma swoje dobre , ale i złe strony. Staramy się nie łamać ogólnie przyjętych norm społecznych w danym Kraju czy regionie , ale to nie znaczy, że jesteśmy już częścią tego społeczeństwa. Przykładowo sposób w jaki się witają Anglicy – uprzejmy , wesoły, gdzie zawsze pada pytanie o samopoczucie – jest w tym kraju czymś naturalnym i oczywistym. Można się tego nauczyć, ale to jeszcze nie znaczy, że staliśmy się nagle osobą uprzejmą , wesołą i troskliwą. My tylko kontrolujemy naszą postawę. Chociaż już samo to jest jakimś pozytywem.

    Lubię to

  4. W przypadku dzieci, z obserwacji wiem, że najlepiej wypada ojciec/matka dobra rada lub przyjaciel/kumpel. Nie oceniać zachowań dziecka i nie krytykować go. Ale zwracać uwagę np. jakie mogą być konsekwencje jego działań. Uświadamiać.

    „Jeśli widzę u kogoś szczerość wobec niego samego, co podziwiam, to automatycznie zaczynam się zastanawiać nad sobą, nad tym, czy sam jestem szczery wobec innych i siebie” <– uwielbiam! Zachowanie lustra.

    Z roślinami jest trochę bardziej skomplikowane. Ale podając ten przykład dałeś mi trop do myślenia. Czasem dzieje się tak że człowiek mimo wielu zdolności i chęci, nie jest wstanie osiągnąć czegoś co by go pociągnęło dalej, ale jak zmieni miejsce zamieszkania, otoczenie etc. nagle zaczyna odnosić rażące sukcesy. Podobnie jest z roślinami. W wielu ekosystemach jakiś gatunek będzie zagłuszany przez inne pionierskie, ale jeżeli zmieni ekosystem na bardziej sobie przyjazny – wtedy zaczyna ekspansję, Może to jest sposób na pielęgnowanie wartości.

    Z kontrolą postawy miałam bardziej namyśli jak ją zmieniać lub nie pozwolić wejść w tę negatywną. Przykładowo żebyśmy nie byli nastawienie pesymistycznie, roszczeniowo lub agresywnie.

    Lubię to

    1. „W wielu ekosystemach jakiś gatunek będzie zagłuszany przez inne pionierskie, ale jeżeli zmieni ekosystem na bardziej sobie przyjazny – wtedy zaczyna ekspansję, Może to jest sposób na pielęgnowanie wartości ”
      Kiedy sie przeprowadzilem do nowego miasta, w ktorym rozpoczalem,calkowicie nowa przygode zycia, nowa historie , jedna z pierwszych rzeczy na jakie trafilem , byl projekt miejski ood nazwa Seeds Of Change. Podczas oczyszczania dawnego portu handlowego – obecnie dzielnicy luksusowych apartamentowcow – z dna wydobyto mul i kamienie , ktore tymczasowo skladowano na brzegu do wywozki. Zauwazono, ze z mulu wyrastac zaczely egzotyczne rosliny. Nasiona tych roslin przybyly 200 lat temu na pokladach zaglowcow, ktore , by przyja ladunek, po prostu wyrzucaly balast (kamienie i mul ) za burte. Tam, po woda, nasiona przetwaly wiele lat, aby po ujrzeniu swiatla dziennego wykielkowac. Miasto uczynilo z tego swoja wizytowke. Na tablicy upamietniajacej ten projekt radcy miejscy witaja przyjezdnych wyrazajac nadzieje, ze jako te nasiona, ludzie rozkwitna w nowym miejscu. Tak sie stalo i ze mna , zatem to, co napisalas, to fakt, ktory zaswiadczam swoim doswiadczeniem .
      Pozdrawiam

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s