Samotność w Związku

Poranne: „Dzień dobry”,

„Miłego dnia”,

mechaniczny całus.

„Jak minął dzień”

„Dobrze”

„Dobranoc”

ostatni mechaniczny całus.

Tak dobiegł koniec kolejnego dnia.

Czas przemalować ściany na jakiś inny kolor. Może też przestawić meble… Tak… a im częściej…

Co mnie obchodzi kolor ścian, które miesiąc temu były malowane? To tylko podświadomość próbuje zapełnić tę ciszę, ten samotny czas.

Niby razem, a jednak osobno.Sunset couple

Nie pamiętam kiedy ostatni raz spędziłam wolny czas z mężem.

Kiedy szczerze rozmawialiśmy o tym co nas urzeka, a co drażni.

Takich osób jak ja jest mnóstwo. Trwają w związku, którym dawniej byli zafascynowani. Przychodzą dni, gdy nie mają z kim porozmawiać, ani nie ma kto wysłuchać. Szukają wsparcia i zainteresowania w innych czynnościach lub osobach. Odczuwają wielką niewygodną ciszę, ucisk, tłok a jednocześnie pustkę. Wymiana pustych nic nie wnoszących zdań zaczyna boleć. A to co poświęciliśmy dla tej drugiej osoby zaczyna ciążyć.

Osamotnienie jest gorszym stanem niż samotność. Żyjąc samemu możemy bezkarnie stać się egoistami nie raniąc uczuć innej osoby. W przypadku związku występuje przywiązanie. Co zrobić, żeby nie czuć cierpienia i nie dawać go innej osobie? Jak wypełniać gęstą ciszę, która kłębi się w każdym pomieszczeniu do którego wejdziemy?

Advertisements

7 uwag do wpisu “Samotność w Związku

  1. ” W przypadku związku występuje przywiązanie. Co zrobić, żeby nie czuć cierpienia i nie dawać go innej osobie? Jak wypełniać gęstą ciszę, która kłębi się w każdym pomieszczeniu do którego wejdziemy? ”

    Przywiązanie to coś od czego nie potrafię się uwolnić. Doskonale znam jego negatywną , ale i pozytywną moc. Przywiązujesz się do innych, innych do siebie, siebie do rzeczy i do .. samego siebie. Powstaje przwiązanie, ale również i granica. Tu JA , MOJE – i spełnianie oczekiwań, kompromisy … rozmydlają to , co było z początku wyraźne i pełne smaków – a tamto dalej to już nie moje.
    W pewnym momencie swojego życia stwierdziłem , tak jak w tekście, że Przywiązałem się . Na węzeł gordyjski. A nic nie czuję. Cokolwiek się nie zrobi – węzeł się zaciska. Poddałem się, rozluźniłem .. zacząłem płynąć z prądem sądząc, że to poddanie z uznania przegranej.

    Ale prąd ma to do siebie, że nie przestaje płynąć. Raz wrzuci na mieliznę, raz o brzeg ciśnie, zawiruje, po kamieniach przeciągnie. Można powiedzieć, że NURT sam rozwiązuje wiele spraw. Bez mojego udziału. Tak tłukł mną, że się węzeł pogubił sam w sobie. Ta druga „połówka” nie potrafiła nic z tym nie robić. Zaś robiąc, poszła w swoim kierunku, dla siebie jak najlepszym. Nie, nie mam o to pretensji ani do Niej , ani do Życia. Któregoś dnia to Przywiązanie po prostu .. pękło.

    Wtedy dostaje się dodatkowe hmmm „bonusy” – wszystko, całe życie się wali. Tracisz pracę, tracisz dorobek życia i część praw rodzicielskich, za to w 15 minut otrzymujesz rozwód. Życie zafundowało na szczęście czyste , szybkie cięcie bez rozszarpywania po kawałku. Spadła głowa. Gdzie to moje JA ? Gdzie MOJE życie ? – próbujesz jeszcze przez 5 lat siłą rozpędu poukładać jakoś relacje, tak żeby cierpienia było jak najmniej , ale to tylko Ciebie coraz więcej kosztuje. Czujesz, jak wypływa z CIebie krew, jak wypływa siła życiowa .

    Wtedy kolejne poddanie. Gdy zaczynasz patrzeć na to szeroko otwartymi oczyma i kiedy niemym krzykiem rozpaczy wołasz ŻYCIE, UFAM TOBIE, rób co masz do zrobienia , byle czystym, szybkim cięciem…. wtedy właśnie pojawił się Anioł. Uniosła tak lekko, była każdego dnia , sam nie wiesz kiedy odpadły wszystkie wyobrażenia, mniemania i przywiązania. … aż z ulgą spakowałeś tylko jedną walizkę i z biletem w jedną stronę pojechałeś w Nieznane do Miasta w Kraju o którym ktoś Ci w wiadomości ( będąc na haju zapewne ) napisał jeden jedyny raz .. wtedy , gdy ufnie czekałeś na Wieści z Nurtu , napisał niezbyt długą zachętę : przyjeżdżaj , to magiczne miasto , tutaj się wszystko zaczyna.

    I pierwszym miejscem które poznałem po przyjeździe to historia Seed of Change. Tak jakby moja własna, jakby ktoś wyciągnął mnie z mułu po wielu latach i wreszcie zasadził we właściwej ziemi, a ziarno we mnie zakiełkowało. I wtedy Anioł zniknął z mojego życia. Puffff – jak to Anioły mają w zwyczaju 😀
    Ale we mnie nie było już przywiązania. Nie miałem na nie czasu. Trzeba było żyć w TERAZ.

    Co zrobić, by nie czuć cierpienia i nie dawać go innej osobie ? pozwolić tej osobie być sobą nawet bez nas, a kiedy to się stanie i ona wybierze wtedy … wyruszyć. Bo nadszedł już czas. Bez pretensji i bez żali. A wtedy ciszy nie trzeba niczym wypełniać. Ona sama wypełni nas , lecz nie będzie już ciężka. Będzie znowu lekka , jak kiedyś .. jak była zawsze.

    A pozytywna strona Przywiązania ? Jeśli się przywiązujesz, to mimo to wiedz, że to DAR. Nawet dzieci są tylko pożyczone od Życia. Kiedyś pójdą swoją drogą. Przywiązuj się , ale ze świadomością chwilowości tego przywiązania, bo każde przywiązanie może się odwiązać. I zapewne kiedyś tak się stanie ostatecznie … bowiem Śmierć weryfikuje wszystko.

    A gdyby się tak pozwoliło umrzeć swemu JA za życia ?

    Ha, natychmiast pojawi się nowe MOJE JA .. samoreplikujące się iluzje w umyśle. I widzisz że żadnym z nich nie jesteś. I pada kolejny bastion przywiązania .. do siebie, do swoich pomysłów na życie, swoich planów i oczekiwań. One będą ciągle przychodzić i działać w umyśle w sposób, który dobrze znasz, ale OD TERAZ będzie jedna różnica. Wiesz, że są tylko tym , czym są. Przychodzą i odchodzą.

    Więc co tak naprawdę JEST ? zapytasz ?
    WIĘŹ .
    To nie jest Przywiązanie. Przywiązuje się ktoś .. a więź tworzy się samoistnie, tworzy obiekty. To SPOMIĘDZY .. z pustki, lub ciszy ( jak wolisz nazwać TO ) , pochodzą rzeczy, słowa, dźwięki ..,. a istotą naczynia jest jego puste wnętrze i wszystko zaczyna się układać. I nie muszisz już robić życia , nie musisz naprawiać i zmagać się , ani zabiegać, ponieważ czujesz się tym POMIĘDZY, niczym w bezpiecznych objęciach Matki – pozwalając jej kochać siebie i troszczyć sie o siebie. Bo ufasz bezgranicznie i bez końca.
    I nie boisz się już niczego. Nawet nowego Przywiązania .

    Pozdrawiam Cie Smiercia serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Przywiązanie jest długotrwałą więzią. Więź może być krwi, rodzinna, więź społeczna, grupy. Co łączy daną grupę ludzi. Przywiązanie jest czymś bardziej osobistym. Może być przywiązanie do osoby o nie podobnych cechach. Zazwyczaj odnosi się do partnerstwa. Więź może być narzucona, przywiązanie jest zazwyczaj nieświadome. Ogólnie jest to bardzo złożony cykl który badają cały czas psycholodzy.

    Ciekawe jest że piszesz o rozluźnieniu … często widzę osoby które podczas dobierania partnera na siłę próbuje coś pokazać/zbudować. Coś co mogłyby ładnie wyglądać lub jak schemat społeczny nakazuje. Po pewnym czasie zaczyna to uwierać, ogranicza to partnerów i nas samych. Pozostaje frustracja i uczucie niespełnienia.

    Lubię to

    1. Pisze o Wiezi jak o czyms znacznie szerszym i glebszym niz powiazaniu pomiedzy obiektami. To slowo nienajlepiej oddaj sens w ktorym go uzylem, chociaz wg. mnie , jest ono rowniez czyms bardzo osobistym, ale be takiego pejoratywnego znaczenia, jak przywiazanie. Bardziej adekwatnym slowem jest, by moze RELACJA. Wiez jako relacja zrownuje podmioty prawach, nie generuje poddanstwa jednej osoby wzgledem drugiej, gdyz jest ona tym, z czego kazda osoba i kazdy obiekt pochodzi, jest czyms pierwotnym wobec nas. Wiem jak to wyglada, troche dziwnie, gdyz wychowal na swiat podmiotow i obiektow w ktorym to swiecie poszukujemy sklaadnikow , budulcow , tych pierwotnych oddzielonych i niezaleznych czynnikow o wlasnej i niepodzielnej tozsamosci – atomos. Ale to tylko jedno z podejsc. Tak wcale nie musi byc. W swiecie w ktorym to z Wiezi powstaja obiekty nie ma potrzeby szukaniana atomos, ani poszukiwania zaginionej polowki, czy tez narzucania sobie, czy innym dominacji. Relacje nalezy poznawac, mozna je nazywac, ale one i tak sa wtorne wobec pierwotnej Wiezi. To my stawiamy jej opor i dlatego doswiadczamy cierpienia lub niespelnienia. Oczekujemy czegos wiecej zamiast rozpozna czym jest , co nas spotyka, bo tak wlasnie komunikuje sie z nami Wiez. Jesli , pomimo ogromnego nakladu sil i srodkow, relacja dalej sie komplikuje , a frustracja narasta, to znaczy moze, ze formula tej relacji sie wyczerpala po prostu. Bez zalu , ale i bez szarpania sie nawzajem trzeba sie rozejsc. Jesli jednak cos nas szarpie to trzeba temu sie lepiej przyjrzecn bo to jest nasz problem, nasze wlasne przywiazanie, ktore widac na tle Wiezi – pierwotnego pola uczuc ( nie bede tego teraz rozwijal ).
      Wlasnie , piszesz o tym , ze ktos komus cos usiluje pokazac , albo przedstawic siebie w jak najlepszym swietle w procesie dobierania sie partnerow, a potem przychodzi rozczarowanie, kiedy okazuje sie ze to falszywa fasada, ale to jest calkiem naturalne, bo chcemy byc lepsi w oczach tych na ktoryh nam zalezy. Wazne, zeby zdawac sobie sprawe, ze to co widac jest tylko fasada, a na poznanie drugiego czlowieka i jego wad i problemow potrzeba bedzie wiecej czasu i nalezy wziac po uwage od razu, ze to, co znajdziemy moze nam sie nie spodobac . Wtedy dojrzale i na wlasne ryzyko mozemy wejsc w zwiazek, jesli naprawde kieruje nami Wiez , ktorej ufamy. Bo coz z rozczarowan, coz z upadkow nas moze zlego spotkac, jesli to, czemu ufamy nie podlega zawirowaniom miedzyludzkim. Uczuc sie nie nalezy bac, bo one przchodza i odchodza w kolejnych falaach przyplywow i odplywow, ale ten Ocean Wiezi jest ich praprzyczyna .
      😀

      Lubię to

  3. Wg definicji przywiązanie będzie głębszym od więzi. Mimo to zrozumiałam co chciałeś zaznaczyć.

    Człowiek jest istotą żywą, która rozwija się przez cały czas. Do mojego odczucia pasuje porównanie: masa rzucona w przestrzeń zmieniająca kolor, fakturę i kształt w zależności od etapu życia. Naturalna kolej rzeczy.
    Wiele osób próbuje zamknąć tę masę na siłę w klatce, czasem sami siebie zamykamy.
    W relacjach powinniśmy okazywać więcej szacunku innym i mniej angażować się w cudze życie. Inaczej będzie w przypadku tworzenia rodziny – wtedy obie strony dają coś od siebie.

    Lubię to

    1. No wlasnie, hmmm … definicje. W moim swiecie pojec jakis czas temu nastapila rewolucja. Odkrylem – tak na swoj uzytek – ze wiele definicji, ktore nam wpojono, bysmy wg. nich postrzegali swiat, jest powykrzywiane, jak w krzywym zwierciadle. Przywiazanie definicyjne jest glebsze od wiezi, ktora postrzega sie jako relacje jakby slabsza, lub innymi slowy -bardziej subtelna. Ale to wlasne te subtelne relacje tworza rzeczywistosc . Poczynajac od przyslowiowych kropel, ktore tworza tsunami …na pradach extreme low frequency, ktore sa podstawa komunikacji wewnetrznej organizmow oraz – jak sie podejrzewa , komunikacji mozgu ze swiatem „zewnetrznym” . Dopiero niedawno naukowcy odkryli, ze czestotliwosc rezonansowa fal Schummana (obecnie to okolo 12 hz ..i rosnie ) na ktorej pracuje ludzki mozg, jest taka, jak czestotliwosc wyladowan atmosferycznych potocznie zwanych piorunami. Czy istnieje tu jakis zwiazek, jakas relacja, pomiedzy Ziemia, a ludzkimi mozgami ? I dlaczego mialoby to byc takie wazne dla przecietnego zjadacza chleba ?
      Otoz to, co zwyklismy uwazac za mase , cos solidnego i twardego, tak naprawde jest zlepkiem drgajacych czasteczek, a na te z kolei sklada i platanina wibracji jeszcze bardziej elementarnych czastek, ktore sa … no wlasnie, sa czym ? masa ? – nie. To sa czestotliwosci fal drgajacych tak szybko, ze tworza wrazenie czegos, jakiejs masy. Ja to sobie wyobrazilem jako szybko wirujace kolo rowerowe. W spoczynku mozesz swobodnie poruszac palcami miedzy szprychami, ale sprobuj to samo zrobic jak kolo si,obraca… Wszystko jest w ruchu, Wszystko z tego ruchu sie wylania. Poczucie masy rowniez. A kazdy ruch , to relacja. Nie tyle relacja miedzy obiektami, ile obiekty sa wynikiem istnienia relacji – ruchu, wibracji i czestotliwosci.
      Jesli ktos udowodni zwiazek miedzy rezonansowa Schummana ludzkiego mozgu, a piorunami , to bedzie kolejny pezyczynek do kolejnej „kopernikanskiej ” rewolucji. Przestaniemy czuc sie jak oddzielone planety, wokol ktorych kreci sie wszechswiat, a zaczniemy postrzegac siebie jako element wspolistniejacy , jako wynik , efekt relacji, tych subtelnych wiezi. Uzdrawiajac wiez , a nawet chocby tylko czyniac subtelna zmiane w postrzeganiu jak napisalem wyzej, uzdrowimy siebie i innych.
      Zawsze mamy wplyw na to, so subtelne, o ile tego nie przeoczymy 😀

      Pozdrawiam przy porannej kawie 😀

      Lubię to

  4. Jestem wielką pasjonatką teorii zakładającej, że cała ludzkość na planecie jest ze sobą w jakiś subtelny sposób połączona. Że jesteśmy jak jeden wielki organizm. Ale to temat na inny wpis, który może poczekać 🙂

    Lubię to

  5. W każdym razie Więź ewoluuje, zmieniając tym samym relacje łączące obiekty. Traktując Więź jak żywą interakcję , jako partnera i sprawcę tego ,co nazywamy relacją międzyludzką, przestajemy obwiniać obiekt , partnera, czy siebie. Uznajemy po prostu ,że zmieniła się wibracja. Odczuwałem samotność w związku, ponieważ zmieniło się coś , sama relacja się zmieniła i rezonans, współodczuwanie i współdzielenie gdzieś przepadły. Wtedy najlepiej poobserwować czy brakuje nam czegoś bez tej osoby. Jeśli nie , jeszcze poczekać nastawiając się na odbiór drugiego człowieka , zrobić do coś dla tej osoby nietuzinkowego….ale jeśli i wtedy nie wróci… to zawsze mamy wybór oraz jego konsekwencje oczywiście.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s