Rozwijanie się – nie zniechęcaj się

Dość dużym błędem jaki popełniam podczas wprowadzania zmian w swoim życiu, jest zbyt dosadne porównanie siebie do osób perfekcyjnych, które już osiągnęły to do czego dążę. Zapominam, że każdy od czegoś zaczynał i wielu popełniało błędy. Jednocześnie ograniczam siebie do tego co ktoś już osiągnął.

banka

Mówi się, że powinno się jeść w miarę apetytu. Jednak jak łatwo można się zadławić.

Jeżeli osoba która jest dla nas autorytetem, ma standardy wyższe od naszych o 4 półki, a nasze są na drugiej to wypośrodkujmy to na 4 półkę, zaczynając stosować już te na 3.

Na sam szczyt wieży można dojść jedynie pokonując każdy schodek prowadzący w górę.

Jak długo to powinno potrwać? Czas będzie pojęciem względnym, ponieważ jeżeli tylko będę planować – nigdy nic się nie stanie, będzie trwać to wieczność.

Jeżeli natomiast od razu przejdę do czynu – okaże się, że zajęło to nie wiele czasu i wiele zostanie na inne cele.czas

Warto zapamiętać, że nie ważne jak duże mamy pragnienia, możemy je szybciej osiągnąć wykonując działania nawet kosztem kilku błędów. Jednocześnie dobrze się przy tym bawiąc 🙂

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Rozwijanie się – nie zniechęcaj się

  1. cytat „Na sam szczyt wieży można dojść jedynie pokonując każdy schodek prowadzący w górę.”

    Jednak w słowach piosenki Kombi jest bardzo dużo mądrości : droga na sam szczyt, a tam nie ma nic ..
    Swoją wspinaczkę na szczyt, w sensie osiągania celów, mam już za sobą. Osiągnąłem co miałem osiągnąć, byłem na swoim szczycie i z niego spadłem. To kolejny etap rozwoju. Nauka odpuszczania. Nawet nie to, żeby pogodzić się z porażką, gdyż godzenie się z nią, to uznanie porażki .
    Odpuszczanie czyni człowieka lżejszym.
    Lepiej ode mnie opowie o tym fragment książki z „Trzech Panów w łódce nie licząc psa” ..

    ” Przemówiła przez niego czysta mądrość. Jego uwaga na temat bagażu ma szersze zastosowanie, także w odniesieniu do naszej żeglugi rzeką żywota. Iluż to ludzi, płynąc w ten rejs, niebezpiecznie przeciąża swoją łódź niedorzecznymi przedmiotami, które wydają się im niezbędnym warunkiem przyjemności i komfortu podróży, lecz w istocie są tylko zbędnym balastem. Aż po wierzchołki masztów upychają biedny stateczek pięknymi strojami i wielkimi domami; niepotrzebną służbą i zgrają szykownych przyjaciół, którzy nie daliby za nich złamanego szeląga, choć sami nie są ani tyle warci; drogimi rozrywkami, które nikogo nie cieszą, ceregielami i modami, snobizmem i ostentacją, i wreszcie – och, najcięższy to, najbardziej szalony balast ze wszystkich! – obawą przed tym, co pomyśli sąsiad; zbytkami, które tylko zawadzają, rozrywkami, które nudzą, pustym przepychem, który jest jak dawnymi laty żelazna korona na głowie przestępcy, co wykrwawia i bólem przepełnia dźwigające ją skronie! Wszystko to balast, człowiecze próżny – wszystko to balast! Wyrzuć go za burtę. Czyni on łódź tak ciężką, że niemal omdlewasz przy wiosłach. Czyni ją bezwładną i niebezpieczną w manewrowaniu, toteż ani na chwilę nie zaznasz ulgi od brzemienia troski i niepokoju, ani na chwilę nie pogrążysz się w rozmarzonej opieszałości – nie znajdziesz czasu, by spojrzeć, jak muskane wiatrem cienie falują na mieliźnie, jak promienie słońca mienią się połyskliwie pośród wodnych zmarszczek, jak wielkie drzewa nad brzegiem chylą głowy, by zobaczyć swą podobiznę; nie znajdziesz czasu, by spojrzeć na złocistozielone lasy, na lilie białe i żółte, na falowanie sitowia, na turzyce, na storczyki, na niebieskie niezapominajki. Wyrzuć balast, człowiecze! Niech łódź twego żywota będzie lekka, załaduj na nią tylko to, czego naprawdę potrzebujesz ”
    😀

    Lubię to

  2. Odnośnie pierwszej części – uważaj czego pragniesz. Zdarza się tak że to co wydaje się nam że jest tym szczytem, tym co najbardziej chcemy – okazuje się że tym tak naprawdę nie jest. Czego tak naprawdę oczekujesz? Co tak naprawdę chciałbyś mieć? Budowanie czy planowanie powinno się opierać na pytaniach, czy na pewno tego potrzebuję? itd… Tak jak w innych wpisach zaznaczała, otoczenie nam narzuca co powinniśmy myśleć lub chcieć przez co zapominamy co tak naprawdę my chcemy i dlatego jak osiągamy szczyt – to okazuje się że nic tam nie ma.

    Lubię to

  3. Kwestia osiągania. Jeśli czegoś pragniesz, do czegoś dążysz, to znaczy , że tego nie masz. Kieruje nami poczucie braku, pustki, którą należy zapełnić, by poczuć się szczęśliwym i spełnionym. Lecz czy tak w istocie jest ? Czy szczęście zależy od tego czy coś osiągniesz ?

    Nawet jeśli tak, to z czasem to szczęście powszednieje, staje się czymś normalnym , powszednim jak powietrze ..aż przestajesz zwracać na nie uwagi. Przestaje byś szczęściem, staje się normą. Oczywiście cały czas szczęściem nie przestało być samo w sobie, przestało być nim DLA CIEBIE. I zaczynasz szukać dalej .. co by tu jeszcze osiągnąć …bo to co jest , to za mało.
    Oczywiście są ludzie, którzy potrafią się cieszyć szczęściem każdego dnia, od chwili przebudzenia, do zmierzchu, nieustannie .. ale .. czy oni robią coś by je osiągnąć ?

    A gdyby tak trochę inaczej .. już jesteś szczęściem, nie musisz go szukać , patrz tylko jak się ono realizuje w ciągu dnia, patrz i zachwycaj się , jakimi zdarzeniami do Ciebie przychodzi.

    Wiem , że to nie jest łatwe… bo co z poszukiwaniem i dążeniem do celu ? Czy życie ma inny cel niż .. życie po prostu ?
    Pasję realizuję dla pasji po prostu – dla tej ulotnej chwili radości, ale jeśli realizacja nie jest teraz możliwa, to nic takiego, przecież znam to uczucie już i niczego mi nie brakuje , kiedy tymczasowo ta rozpierająca dech radość się nie realizuje. Na wszystko przyjdzie pora .

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s